Menu

Aktywny ateizm potrzebny od zaraz

Wieże World Trade Center, po których został tylko gruz i pył, około miliona ofiar ludobójstwa w Rwandzie, wojny, homofobia, rasizm, łamanie praw reprodukcyjnych kobiet - to tylko niektóre z wielu rożnych problemów współczesnego świata. Może warto jednak poświęcić niedługą chwilę na szybki rachunek sumienia i zadać sobie pytanie: czy naprawdę nie jestem w stanie zrzucić ze swych oczu tych bezsensownych klapek ignorancji i dostrzec faktycznej przyczyny rozlewu krwi i cierpienia na świecie? Czy naprawdę muszę udawać, że nieznany jest mi powód tych wszystkich problemów? Przestańmy się wreszcie oszukiwać i powiedzmy to głośno: religia to jedno ze źródeł zła na świecie. Nie ważne w co wierzymy bądź nie wierzymy. Przeciwko agresji, przemocy i nietolerancji powinniśmy wystąpić wszyscy, bez względu na wyznanie czy poglądy polityczne. Wszyscy solidarnie powinniśmy stanąć przeciwko zagarnianiu majątków przez kościół, pedofilii, terroryzmowi, łamaniu praw człowieka, zmuszaniu do rodzenia zgwałconych kobiet. Nie mówię tego tylko do ateistów. Jeśli ktoś naprawdę wierzy w Boga, nie powinien zamykać go w książce popierającej niewolnictwo i udawać, że jego pośrednikami są mężczyźni gwałcący dzieci czy ubierający kobiety w burki. Pora przyznać, że to co miało uczynić świat lepszym, przyniosło odwrotny skutek. Religia za długo panowała nad nami. Aby wszystko naprawić, teraz my musimy zapanować nad nią.

Bo feminizm to nie wszystko, czyli maskulizm w służbie praw mężczyzn

racjonaliska

Feminizm, feminizm, feminizm! Kobiety, kobiety, kobiety! Gdzie nie spojrzeć, tam kobiety. Prawa kobiet, dyskryminacja kobiet, protest kobiet. Aborcja? Prawem kobiety! Żaden chłop nie będzie mi mówił, co mam robić. O tym dzisiaj tylko huczą media. Z całym szacunkiem dla feminizmu, feministek i feministów (sama do tej grupy się zaliczam), niektóre jednak grupy mniej racjonalnych i „salonowych” bojowniczek i bojowników o prawa pań zachowują się tak jakby tylko jedna płeć była na świecie, dodatkowo, i to też jest zjawiskiem negatywnym, określając ją jako płeć piękną, tak jakby płeć męska miałaby być płcią brzydką. Przecież prawa człowieka to nie tylko feminizm, nie ograniczają się one wyłącznie do praw kobiet. Co prawda walka o te prawa jest niezwykle istotna, nie mówię, że na tym polu jest już wszystko w porządku. Są rejony na świecie, gdzie kobiety mają naprawdę niewiele praw (na przykład kraje islamskie). Od dawna jednak dostrzegałam w naszym przynajmniej społeczeństwie swoisty kobietocentryzm, że tak to określę. I wcale nie jest tutaj trudno o przesadę z nieracjonalnym feminizmem. Gdy przestudiowaliśmy historię dostrzegliśmy, że to kobiety najbardziej były dyskryminowane i poniżane przez religie i patriarchalne społeczeństwa, a to spowodowało, że to na tę płeć zaczęliśmy zwracać szczególną uwagę. To dobrze, że chcemy brać słabszych pod swe skrzydła. Jednak nie wolno nam zaniedbywać wszystkich innych, tylko dlatego, że na daną chwilę są silniejsi. Gdy taka tendencja utrzyma się w dłuższym czasie ci silniejsi mogą już potem nie być tacy silni i sami mogą potrzebować pomocy. Dziś nasza świadomość w kwestii praw kobiet rośnie i ideę dbania o nie rozumieją być może nawet zwłaszcza mężczyźni. Ale jeśli to kobiety przez całe wieki trwania patriarchalnych religii i nieludzkich ideologii były obywatelkami drugiej kategorii, mamy zapominać o drugiej połówce naszego społeczeństwa? Ktoś by mógł wtrącić tutaj uwagę, że mężczyźni mają wszystko, czego im potrzeba a ponadto to właśnie oni najczęściej stanowili grupę agresorów stosujących przemoc wobec kobiet. Czy słusznie? Sądzę, że nie a winę za takie nieracjonalne podejście do zagadnienia praw mężczyzn ponosi „salonowy” feminizm, feminizm nieracjonalny, matriarchalny, ideologiczny, od którego powinniśmy się zdecydowanie odciąć na rzecz feminizmu racjonalnego, egalitarnego, rozumianego jako równouprawnienie kobiet i mężczyzn, czyli obydwu płci. Dlatego tutaj moim zdaniem jest najbardziej przeszkadzający mi minus feminizmu, jeśli pojmować go będziemy jako walkę o prawa kobiet – wolę zabiegać o prawa człowieka niż konkretnej grupy ludzi. Aby tak wyglądał i działał feminizm musimy uczynić z niego działanie na rzecz egalitarnego społeczeństwa. Tylko taki feminizm może współgrać i uzupełniać maskulizm. Jest on podobny do feminizmu z tą różnicą, że jest to ruch na rzecz Równouprawnienierównouprawnienia mężczyzn i zapewnienie im wolności od dyskryminacji na pewnych polach. Historia takiego ruchu jest krótsza, mniej bogata i nie rozpowszechnił się on na całym świecie, podczas gdy feminizm ma historię bogatą, długą i działać próbuje wszędzie, nawet w państwach muzułmańskich, gdzie kobiety o jakichś prawach mogą tylko pomarzyć. Co prawda sam już feminizm służy mężczyznom i stara się o ich emancypację, która powoli się już dokonuje, ale ruch na rzecz kobiet, przynajmniej ten „salonowy”, ideologiczny, matriarchalny wciąż jest bardziej nastawiony na kobiety niż na rodzinę, społeczeństwo, a tam przede wszystkim powinien nieść pomoc. Również w naszych kręgach kobiety nie mają lekko i jeszcze wiele pracy zostało przed feministkami i feministami, ale feminizm powinien nastawiony być na partnerstwo między kobietą i mężczyzną, a nie na antagonizm. Nie możemy przecież z jednej skrajności jaką jest patriarchat wpaść w drugą, jaką jest matriarchat. Postawienie w ten sposób kobiety na piedestale nie służy wcale kobietom, tak samo jak patriarchat wcale nie służy i nigdy nie służył mężczyznom. Ponadto takie rozumowanie feminizmu zraża do niego osoby, które są do niego skłonne, ale zawahają się dostrzegając w nim coś na kształt ideologii feministycznej niż faktyczne równouprawnienie płci. Nie krytykuję tu samego feminizmu, a raczej zabieganie o prawa kobiet dobierając do tego celu niewłaściwe środki, co powoduje, że feminizm przekształca się w ruch na rzecz dominacji kobiet w życiu społecznym, publicznym i w rodzinie. Nie o to przecież chodzi. Walczymy tu o równość a nie przewagę ze względu na płeć. Osobiście uważam, że ten problem, który dostrzegłam nie tylko ja najlepiej rozwiązuje gender studies kładąc nacisk nie tyle co na feminizm, ale bardziej na egalitaryzm obu płci. Służy on zarówno kobietom i mężczyznom po równo, nie faworyzując żadnej z tych płci. Feminizm i maskulizm mają się nawzajem wspierać i uzupełniać, a także stawiać rozsądne granice tak, aby żadne z tych ruchów nie doszło do dominacji kosztem drugiego. Każda kobieta i każdy mężczyzna powinien walczyć o równe prawa, zabiegać o prawa drugiego bez ulegania i rezygnacji ze swoich praw, asertywnie wspierać partnerstwo. Dyskryminacja mężczyzn niestety istnieje a ta płeć nie jest wolna od seksizmu. Oprócz ideologicznego feminizmu matriarchalnego winę za taki stan rzeczy ponosi również sam patriarchat i tradycyjny model rodziny i społeczeństwa. Co prawda feminizm już sam w sobie zabiegając o prawa kobiet dba o prawa mężczyzn, gdyż kobiety są z nimi nierozerwalnie związane. Jaki kochający mężczyzna chce patrzeć, gdy jego partnerka jest zmuszana siłą przez państwo do rodzenia niechcianego dziecka? Ale jednak są obszary życia, gdzie maskulizm może pomóc feminizmowi.

Na co zatem skarżą się panowie?

  1. Dyskryminujące dla mężczyzn może być to, że obowiązuje ich wyższy wiek uprawniający ich do przejścia na emeryturę w porównaniu do wieku emerytalnego kobiet, zwłaszcza gdy statystyki wskazują na fakt, że mężczyźni żyją krócej od przedstawicielek płci przeciwnej;
  2. Mężczyźni mogą uważać, że dyskryminujące jest, iż podczas rozwodowych spraw sądowych prawo do sprawowania opieki nad dzieckiem znacznie częściej jest przyznawane matkom niż ojcom;
  3. Dyskryminujące jest także i poniżające, gdy przypadki przemocy wobec mężczyzn, zwłaszcza w rodzinie i ze strony kobiet, przemocy fizycznej, psychicznej, emocjonalnej, seksualnej, tu wlicza się także molestowanie seksualne i gwałty, przemocy ekonomicznej często spotykają się z wyśmianiem, ignorowaniem i niedowierzaniem. Takie sytuacje zdarzają się rzadziej niż przemoc mężczyzn wobec kobiet, ale jednak mają miejsce. Sądzę, że tutaj jest krzywdzący dla mężczyzn stereotyp silnego i odważnego przedstawiciela płci męskiej, typu maczo. Można w związku z tym obawiać się o to, że być może niewiele przypadków przemocy wobec mężczyzn jest przez nich zgłaszane do odpowiednich służb. Ten przykry stereotyp może spowodować, że panowie po prostu będą się bać zgłaszać takie przypadki na policję, a to jest ważne nie tylko dla nich samych, ale także ze względu na ukaranie sprawczyni lub sprawcy; Przemoc wobec mężczyzn
  4. Mężczyźni głośno domagają się uwzględnienia ich doniosłej roli w rodzinie jako ojcowie dzieci. Nędzne stereotypy panujące wciąż w naszym społeczeństwie szerzą mit, jakoby dla dzieci, zwłaszcza małych najlepsza była kobieta, ich matka. Na tym polu jest ogromny moim przynajmniej zdaniem problem, gdyż takie postrzeganie tradycyjnych i ściśle przypisanych obu płciom ról w rodzinie, a także sam tradycyjny, patriarchalny model rodziny pociąga za sobą niewłaściwe konsekwencje. Sam schemat życia rodzinnego i małżeńskiego propagowany przez Kościół Katolicki i wiele różnych innych religii wygląda jak utworzenie sobie z małżeństwa i rodziny, czyli z czegoś co jest wciąż dla wielu z nas bardzo ważne, zwykłego interesu, biznesu opartego o utarty i wąsko postrzegany schemat, powodujący zubożenie całego naszego społeczeństwa, gdyż sprzeciwia się on różnorodności i wolności. Kobieta ma tylko siedzieć w domu, podporządkowana mężowi, prowadzić wspólne gospodarstwo domowe tak jakby w nim pracowała zawodowo, tak jakby nie miała męża tylko pracodawcę, tak jakby mężczyzna podpisując akt zaślubin w czasie ślubu nie zawierał związku małżeńskiego opartego na miłości, szacunku i partnerstwie tylko kupował sobie czyjąś pracę, zatrudniał gosposię, kucharkę, sprzątaczkę, luksusową prostytutkę, surogatkę i nianię w jednym. Kobieta jest postrzegana jako opiekunka do dziecka. Mężczyzna również, tak samo jak kobieta, jest traktowany przedmiotowo, gdyż odgrywa on w rodzinie jedynie rolę rozpłodnika, który ma płodzić jak najwięcej dzieci oraz wielkiego portfela, gdyż to jego w domu nie ma całymi godzinami, a gdy przychodzi to traktowany jest tak jakby jego ojcostwo polegało jedynie na seksie i dostarczaniu pieniędzy. Niektóre kobiety nawet, idąc za krzywdząco stereotypowym myśleniem nie chcą dawać małego niemowlęcia mężczyźnie do rąk, twierdząc, że ten je upuści, bo to mężczyzna. Nie nadaje się do opieki nad dziećmi, nie będzie potrafił rozpoznać jego potrzeb, i tak dalej, i tak dalej. Mężczyźni dziś domagają się uznania ich zasług jako ojców i do poszerzenia ich uprawnień na tym polu. Chcą spędzać więcej czasu z pociechami, opiekować się nimi, nawet od noworodka, a do tego są oni jednak świetnie przystosowani. Przykre jest to, że tradycja, patriarchat i kościół ograniczyli rolę ojca jedynie do pracy zawodowej. Urlopy ojcowskie nie są jeszcze w modzie tak bardzo jak urlopy macierzyńskie. Sądzę, że takie podejście do tej sprawy odciąży kobiety i właśnie dlatego zapewne ta część postulatów maskulistów i maskulistek już powoli zaczyna się realizować dzięki feminizmowi. Panowie także domagają się refundacji testów na ojcostwo; Ojciec z dzieckiem
  5. W tym punkcie zawrę kłopotliwy problem, zwłaszcza gdy ciężko o to, aby w jakikolwiek sposób mogło regulować go prawo stanowione w danym państwie. Mężczyznom bowiem przeszkadza to, że kobiety mogą wykorzystać przeciwko nim swoją biologiczną wyższość reprodukcyjną i na przykład: usunąć ciążę bez wiedzy potencjalnego ojca potencjalnego dziecka, zajść z nim w ciążę bez jego wiedzy i zgody (w tym przypadku zasadne jest pytanie z jakiej racji on miałby płacić jej alimenty na dziecko, skoro ona zrobiła to z premedytacją, na szczęście dzisiaj tak zwane „łapanie mężczyznę na dziecko”, czyli zapłodnienie bez jego wiedzy i zgody po to, aby zaciągnąć go przed ołtarz, odchodzi już do lamusa i powodem jest nie tylko rosnąca świadomość ludzi w kwestii egalitarnej rodziny, ale też fakt, że ze względu na przemiany kulturowe dziecko nie implikuje małżeństwa czy trwania dalszego związku). Kobieta ma także możliwość nie poinformować mężczyznę o ciąży i odejść, tak, że on może nie wiedzieć, że ma potomka, może po narodzinach dziecka porzucić je czy oddać do adopcji bez wiedzy i zgody ojca dziecka. Panowie domagają się obowiązku informowania ich przez kobietę o ciąży (to już pozostawię do oceny czytelnikowi);
  6. Maskulistów i maskulistek może drażnić także i to, że w przestrzeni publicznej co rusz słychać o prawach kobiet tak, jakby prawa mężczyzn były idealnie przestrzegane i zapomniane. Dla nich jest to niesprawiedliwe. Gdy zagłębić się w kwestię łamania praw mężczyzn, trochę się takich przypadków jednak znajdzie. Może być to bolesne dla bojowników i bojowniczek o prawa mężczyzn, że prawa płci męskiej są zaniedbywane, a takie problemy pomijane;
  7. Problemem dla maskulistów i maskulistek jest to, że za to samo przestępstwo kobieta, która się jego dopuściła otrzymuje lżejszy wymiar kary, podczas gdy mężczyzna, oskarżony o dokładnie to samo może zostać potraktowany ostrzej;
  8. Stereotyp silnego mężczyzny typu maczo i słabej i delikatnej kobiety, widzimy, że duża część winy za nieegalitarne społeczeństwo ponoszą stereotypy, powoduje, że media donoszą o krzywdzie kobiet i dzieci, tak jakby mężczyźni w sytuacji krytycznej nie cierpieli. Czy nie jest dyskryminujące i krzywdzące dla panów, że na tonącym Titanicu kapitan statku zarządził w pierwszej kolejności ewakuację kobiet i dzieci? Było to problemem dla obu płci, gdyż oznaczało rozstanie z drugą połówką. W efekcie wśród ofiar śmiertelnych katastrofy Titanica więcej było panów niż pań. Czy nie karygodne są wypowiedzi niektórych „salonowych” feministek, które zgadzają się, że ofiarami wojen i konfliktów zbrojnych w większej mierze były kobiety, gdyż to one traciły wtedy ojców, synów, partnerów? Podczas gdy tutaj znajduje się pole do popisu dla postulatów maskulizmu. Na wojnach ginęli przede wszystkim mężczyźni. Po dwóch wojnach światowych znacznie spadła ich liczebność. Media to pomijają, nagłaśniając jedynie przypadki gwałtów na kobietach dokonanych przez żołnierzy. W naszym polskim społeczeństwie niedawno także mieliśmy sytuację kiedy to muskuliści i muskulistki mogły zaprotestować na rzecz praw mężczyzn. Część polskich środowisk wysunęła pomysł, aby zaradzić problemowi uchodźców i przyjąć do naszego kraju jedynie kobiety i dzieci (dodam, że muzułmanki również dokonują ataków terrorystycznych). Co z mężczyznami?;
  9. Kolejny problem to kobietocentryzm w medycynie. Cała masa pieniędzy idzie na programy edukacyjne w zakresie oświaty zdrowotnej i programy profilaktyczne na obszarze walki z rakiem piersi czy szyjki macicy. O tym w mediach i przestrzeni publicznej wciąż jest szum. Co gdy pojawia się problem profilaktyki raka prostaty? Śmiertelność w obu przypadkach jest porównywalna, a jednak o drugim problemie jest jakoś ciszej. Podczas gdy ja osobiście staram się regularnie co roku odwiedzać ginekologa, stomatologa i co miesiąc przeprowadzać samobadanie piersi zastanawiam się ile młodych chłopców wie, że powinni oni przeprowadzać co miesiąc samobadanie jąder i co roku kontrolować je u urologa. Pewnie niewielu. Oczywiście wiedzieć nie wystarczy. Trzeba jeszcze zachęcać i promować zachowania prozdrowotne już w szkole. W moim gimnazjum było już takich sporo, ale były one skierowane do dziewcząt – problem dojrzewania i miesiączkowania, wizyty ginekologiczne, nawet uczyliśmy się na sztucznych modelach piersi ich samobadania. Nic nie wiem na temat, czy analogicznie były prowadzone zajęcia z chłopcami, a przecież z płcią męską też są tematy do obgadania – problemy polucji, czasem nawet niespodziewanych erekcji, wizyt urologicznych czy nauka samobadania jąder. Niektórzy mężczyźni mają uwagi nawet do specjalności lekarskich. Gabinety ginekologiczne są wszędzie i chodzą tam tylko kobiety. Mężczyźnie zostaje w zależności od problemu urolog, seksuolog lub chirurg, czyli specjalności lekarskie dla obu płci. Gabinetu andrologicznego jak ze świecą szukać. O menopauzie szum, a o andropauzie… no cóż. Pewnie niektórzy nie wiedzą, że mężczyźni również przechodzą taką męską menopauzę. Seksistowski rozwój medycyny i programów profilaktycznych i edukacyjnych z zakresu oświaty zdrowotnej nie stara się zaradzić temu, że statystycznie mężczyźni żyją krócej od kobiet. Nie odwiedzają oni też lekarzy tak chętnie jak panie, zatem uważam, że warto skierować promowanie zachowań prozdrowotnych teraz pod adresem panów;
  10. Panowie nie czują się także najlepiej z tym, że stroje pań są bogate a mężczyźni muszą zadowolić się prostym ubiorem. Tylko nieliczni mężczyźni przywdziewają spódnicę i korzystają z kosmetyków kolorowych dla mężczyzn, gdyż wciąż jest to źle odbierane przez otoczenie, podczas gdy kobieta w spodniach już nikogo nie dziwi; Antyfacet
  11. Pod punktem jedenastym postanowiłam, że zamieszczę bardzo trudny, wyjątkowo aktualny i istotny problem. Panowie bowiem pragną prawa do współdecydowania w sprawie aborcji. Tutaj mają sporo racji. Uważam osobiście, że mężczyzna, zwłaszcza gdy on jest potencjalnym ojcem potencjalnego dziecka i nie zapłodnił kobiety gwałtem ma prawo głosu w sprawie ewentualnego przerwania ciąży lub jej kontynuacji. Jednakże nigdy nie będzie ten głos równy z głosem kobiety. Już zagnieżdżona ciąża dotyczy bezpośrednio ciała, organizmu, zdrowia, życia i samopoczucia kobiety. Mężczyzna powinien nawet wyrazić swoje zdanie w kwestii aborcji, wspierać kobietę bez względu na jej decyzję, troszczyć się o nią i o ciążę w przypadku jej kontynuacji. Kiedyś, kiedy to Polska dopuszczała prawnie aborcje dostępną na życzenie kobiety zdarzały się przypadki kiedy to mężczyzna, partner kobiety przymuszał ją do aborcji (dzisiaj jest to przestępstwem). Dziś też niektórzy się obawiają, że zalegalizowanie aborcji będzie doprowadzało do takich sytuacji, dlatego ważne jest, aby pacjentka przed zabiegiem terminacji ciąży odbyła rozmowę z psychologiem, który ocenić miałby, czy podejmuje się tego zabiegu ze swojej własnej woli. Mają to zapewnione kobiety przynajmniej w niektórych krajach na zachodzie, a nie mogły na to liczyć panie w dawnej Polsce. W związku z tym pierwsze feministki potępiały aborcje, twierdząc, że to działanie na korzyść mężczyznom, którzy w ten sposób chcieli umyć ręce i pozbyć się problemu. Dzisiaj jednak obserwuje się obojętność mężczyzn i przerzucanie odpowiedzialności na kobiety, zarówno w przypadkach aborcji jak i antykoncepcji. Niektórym panom wciąż jest łatwiej delikatnie zasugerować aborcję, jako, że po prostu jest tak prościej, gdyż to kobieta poddaje się temu zabiegowi. Wszystko kręci się wokoło ciała kobiety. Głos mężczyzny zawsze będzie jednak na drugim miejscu w tej kwestii, gdyż nie można go zrównać z głosem kobiety lub uznać za ważniejszy. Panom i paniom, które twierdzą inaczej pragnę tutaj uświadomić, że równouprawnienie kobiet i mężczyzn, egalitaryzm w społeczeństwie i rodzinie nie może negować różnic biologicznych między obiema płciami. Kobieta i mężczyzna, choćby nawet zrównać ich prawa do maksimum, zapewnić egalitaryzm, feminizm, maskulizm, rozpowszechnić prawo mężczyzn do spódnic, kosmetyków i tak dalej ciągle się od siebie różnią. Budowa ciała, funkcje biologiczne, reprodukcyjne – feminizm i maskulizm zmierzają do równych praw, równych zarobków w pracy zawodowej, sprawiedliwego i równego traktowania, porzucenia stereotypów, zmierzają do zgodnego, bezpiecznego społeczeństwa, gdzie wszyscy się nawzajem szanują i nikt nie czuje się gorszy, ale na naturę i biologię nic nie poradzimy i dobrze, ponieważ to byłoby już za dużo. Mężczyzna ma prawo głosu w sprawie aborcji, może zajmować się noworodkiem, ale nie będę tutaj wygłaszać antyfeministycznych czy antymaskulistycznych tez stwierdzając suche fakty, że to kobieta zachodzi w ciążę, ona ją nosi, ona rodzi, ona tylko może karmić piersią i ona ma prawo do aborcji. Mężczyzna nie może zmuszać ani do rodzenia ani do przerwania ciąży, ale też nie polecam postawy obojętnej, gdzie kobieta słyszy: rób co chcesz. Uważam, że tego typu niedojrzałym postawom ze strony panów również zawinił „salonowy” feminizm, który oparł się na haśle „moje ciało, mój wybór”, które nie włącza w dialog panów. Nic dziwnego, że potem mężczyzna, mówi kobiecie, że to jej ciało, jej wybór i kobieta zostaje sama z aborcją. Wspólne przedyskutowanie sprawy, moim zdaniem przynajmniej, może sprawić, że para podejmie decyzję, której nikt nie będzie żałować. Czasem kobietom zdarza się dokonywać aborcji, której sama nie jest pewna słysząc obojętność partnera. W przypadku niechcianej ciąży kobieta podejmuje ostateczną decyzję, ale w dialog warto wciągnąć nawet całą rodzinę.
  12. W równym dostępie do różnych zawodów także nie jest tak łatwo. Kobiety walczą o możliwość wykonywania pracy zawodowej na budowie, do edukacji w szkole na kierunku mechanik samochodowy. Na podobne problemy natrafiają panowie. Nie myślmy, że żaden mężczyzna nie chciałby pracować jako opiekun w przedszkolu. To byłoby uogólnianie i dokonywanie generalizacji. Nie możemy wypowiadać się za innych. W szkole policealnej, do jakiej uczęszczałam na kierunku znanym jako asystentka stomatologiczna (seksistowskie określenie zawodu) nauczycielka zaleciła nam używać także określenia asystent stomatologiczny, po to, aby budować w społeczeństwie mentalność, iż w takiej pracy mile widziany jest także mężczyzna. Zarówno dla pań jak i dla panów będzie lepiej, gdy skończymy z krzywdzącym podziałem zawodów i prac poza obszarem kariery zawodowej na typowo kobiece i typowo męskie. To samo dotyczy kierunków studiów i szkół. Pracodawcy niechętnie zatrudniają panów do opieki nad dziećmi. Powód? Stereotyp mówiący, że mężczyzna się do tego nie nadaje, kobieta jest lepszą nianią, a w przypadku panów jest jeszcze obawa przed pedofilią. Zapominamy, że kobiety pedofilkami też mogą być. Marne to jest dla mnie usprawiedliwienie, że blokujemy panom możliwość pracy z dziećmi zasłaniając się obawą przed wykorzystywaniem seksualnym dzieci, gdy nie zwracamy uwagi na krzywdę naszych pociech tam, gdzie rzeczywiście ma ona miejsce – w kościele, ze strony zarówno księży i zakonnic. Mężczyźni mają pełne prawo do całej gamy zawodów i innych zajęć oraz do wolności od stereotypowego traktowania.
  13. Kolejny punkt w swej treści nawiązywać będzie do problemu, który ma miejsce w mojej dalszej rodzinie. Gdy kobieta nie pracuje i zajmuje się domem jest OK. Gdy jest matką małych dzieci wręcz się od niej tego wymaga. Gdy jest odwrotnie – kobieta robi karierę a mężczyzna zajmuje się domem – do tego rodziny mają pełne prawo - od razu pan ten jest odbierany w sposób śmieszny, a każdy proponuje mu znaleźć sobie pracę. Tutaj widzimy, że warto wyzbyć się podwójnych standardów i traktować wszystkich na równi. Podstawą jest to, aby rozkład zadań w rodzinie i związku był dobrowolny. Tak samo jak kobieta nie może być zmuszana przez partnera do pozostania w domu tak samo jej partner nie może przez nią być zmuszany do tego samego. Dlaczego ktoś z zewnątrz miałby krytykować go za taki model funkcjonowania, zwłaszcza gdy danej parze czy rodzinie nie przynosiłoby żadnych szkód, a może nawet zapewniało korzyści? Mężczyźni wciąż postrzegają siebie jako tych, którzy muszą utrzymać całą rodzinę i to jeszcze w luksusie. Błąd. To przedmiotowe traktowanie człowieka, które sprowadza jego rolę do funkcji portfela. To prawda, że panowie w większości nie wyobrażają siebie w roli ojca na pełen etat i pana domu. Nie chcę tutaj oczywiście promować matriarchatu, gdzie mężczyzna ma być, brzydko mówiąc, kurą domową, ponieważ nie wolno nikomu krytykować rodzin i związków tam, gdzie kobieta po wspólnej dyskusji z partnerem i za obopólną zgodą zostaje w domu i wcale nie musi to oznaczać patriarchatu.
  14. Religie co prawda najbardziej uciskały kobiety, zwłaszcza islamska a na drugim miejscu chrześcijańska. Jednakże uważam, że systemy religijne i kościoły nie zadowalają się jedynie poniżaniem płci żeńskiej, ale w nawyku mają uciskanie całych rodzin i społeczeństw. Tak jak już wcześniej napisałam sam racjonalny feminizm służy również panom, gdyż walczy o prawa kobiet, a te związane są z mężczyznami. Prawny zakaz aborcji nie dość, że neguje prawo do podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie terminacji ciąży przez kobietę to jeszcze wyklucza z dyskusji głos jej partnera, a uważam, że ten się liczy i tego domagają się maskuliści i maskulistki. Problem antykoncepcji, antykoncepcji poskoidalnej – to dotyczy również mężczyzn, ponieważ oni zostają ojcami. In vitro – to problem pary, a nie tylko samej kobiety. To kościół przecież pomniejszył rolę mężczyzny jako ojca, o którą dziś panowie tak bardzo się upominają. Zwracając uwagę na fakt, iż to mężczyźni przede wszystkim ginęli na wojnach, warto podkreślić, że wojny w naszej historii były przede wszystkim religijne. Obok problemu obrzezania kobiet istnieje problem obrzezania chłopców i tutaj też zdarzają się śmiertelne obrzezania. Obrzezanie kobiet dotyczy niektórych krajów islamskich. Obrzezanie chłopców dotyczy całego islamu, całego judaizmu, niektórych wyznań chrześcijańskich i niektórych sekt (wśród nich były i takie, które zalecały całkowitą kastrację swych wyznawców). W prymitywnych plemieniach kierowanych przez prymitywne wierzenia co prawda i dziewczynki przechodzą dziwne obrzędy przejścia, ale z tego co mi wiadomo to chłopcy są wręcz torturowani najbardziej dziwacznymi rytuałami mającymi potwierdzić ich dorosłość – to między innymi obcinanie palców, podcinanie penisa, zawieszanie na hakach wbitych w mięśnie – po takim rytuale jeśli młodzieniec przeżyje członkowie plemienia uznają, że duchy pozwoliły mu zostać mężczyzną. Okrucieństwa religijne zatem nie szczędziły i płci męskiej.
  15. W kwestii antykoncepcji mężczyźni mogą mieć problem, gdyż prócz całkowitego ubezpłodnienia się pozostaje im prezerwatywa. Reszta antykoncepcji jest stosowana przez kobiety. Gdy pewien pan wysunął temat antykoncepcji dla mężczyzn został skrytykowany przez feministki, którym jest najwidoczniej na rękę, aby to kobiety miały władzę nad rozrodem. Gdy mężczyzna w Indiach głowił się nad stworzeniem podpaski okrzyknięto go zboczeńcem, który w ten sposób chce zbliżyć się do kobiet. Dziś ma fabrykę podpasek i edukuje w zakresie higieny kobiet oraz łamie menstruacyjne tabu. Niektóre feministki promują swobodne krwawienie miesiączkowe twierdząc, że podpaski i tampony to wymysł mężczyzn. Tak nie powinien wyglądać feminizm, ponieważ feminizm to wspólna egzystencja na równi z mężczyznami, a nie odcinanie się od nich.
  16. Dla niektórych panów trudne jest także zagadnienie obowiązkowej służby wojskowej, której ja osobiście jestem przeciwna nie tylko dlatego, że jest to przymuszaniem kogoś do czegoś, ale dlatego, że toczenie niepotrzebnych wojen powinno pójść w zapomnienie. Tutaj jest ukryty kolejny stereotyp mężczyzny – mężczyzny agresywnego i wojowniczego. Można dyskutować ile panowie mają w sobie agresji – czy nakazuje im to natura czy raczej patriarchalna kultura rządnych krwi religii. Dzisiaj powinniśmy uczyć się łagodności.

Tutaj jest tylko garstka problemów związanych z dyskryminacją mężczyzn i pomijaniem ich praw i potrzeb na rzecz ideologicznego feminizmu i patriarchatu. Panowie starają się podkreślać, że to mężczyźni w większości padają ofiarą pojedynczych zabójstw bądź, że to przedstawiciele płci męskiej najczęściej popełniają samobójstwa. Starają się także walczyć z przeświadczeniem, że jeśli mamy do czynienia z agresorem – terrorystą, mordercą, gwałcicielem, pedofilem – to jest nim mężczyzna. Meninizm, bo tak inaczej określa się ruch na rzecz równouprawnienia mężczyzn moim zdaniem zwraca uwagę na to, co może dziać się, gdy skupimy się jedynie na konkretnej grupie ludzi. Pozostali mogą zostać zepchnięci w cień. Sądzę, że nie wykazałam się postawą antyfeministyczną zwracając na dyskryminację mężczyzn uwagę a sam maskulizm nie jest odwracaniem uwagi od problemów kobiet i tak samo jak feminizm, racjonalny i egalitarny jest potrzebny. Moim zdaniem już samo mówienie wyłącznie o feministkach wyłącza z ruchu feministycznego mężczyzn. Nie ma samych tylko feministek, są feministki i feminiści. Egalitarianizm jest najlepszym sposobem współpracy feminizmu i maskulizmu. Być może nawet większość ruchu feministycznego to feminizm ideologiczny, „nawiedzony”, „salonowy”, matriarchalny, czyli po prostu antymęski. Niektóre kobiety potrafią mówić nawet, że są przeciwne równouprawnieniu kobiet i mężczyzn, gdyż kobieta stoi nad mężczyzną a równouprawnienie oznaczałoby zniżenie się pań to poziomu panów. Gorszego tekstu naprawdę nikt nie mógł powiedzieć. Moim zdaniem zatem najlepszy feminizm to feminizm racjonalny, egalitarny, reprezentowany przez racjonalistów, ateistów i wolnomyślicieli, zabiegający o prawa kobiet dla kobiet i dla mężczyzn, o prawo do aborcji, prawo do antykoncepcji, pigułki po, in vitro, burzący stereotypy i tradycyjny model rodziny, nie negujący jednocześnie samej rodziny, małżeństwa czy innych form związków, nie dążący do upodobnienia kobiet do mężczyzn czy na odwrót, nie negujący różnic między kobietą i mężczyzną. Oczywiście może się wydawać, że równouprawnienie płci doprowadzi do upodobnienia się kobiet i mężczyzn, ale o jakim upodobnieniu mowa? To my wyznaczyliśmy cechy typowo męskie i żeńskie i to my możemy je zmienić. To tylko kwestia przyzwyczajenia i mentalności społeczeństwa, wszystko dzieje się na płaszczyźnie kulturowej. Tak samo jak kobieta nie upodabnia się do mężczyzny ubierając spodnie czy nie robiąc makijażu tak samo za parę lat mężczyzna wkraczając w obszar dziś uznawany za typowo kobiecy nie będzie upodabniał się do kobiety. Nawet jeśli nam coś się nie podoba w drugim człowieku nie mamy prawa tego zmieniać bądź ranić go za jego wygląd zewnętrzny czy zawód, gdyż nasze prawa kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiego człowieka. Pan opiekun do dziecka naprawdę nie robi nikomu krzywdy. To jest tylko subiektywne uwarunkowanie kulturowe dyktowane stereotypami. Tylko uwarunkowań biologicznych dyktowanych przez obiektywne fakty nie zmienimy. Rodzić zawsze będzie kobieta a mężczyzna zawsze będzie płodzić. Gender stadies, czyli w mojej opinii teoria najlepiej rozwiązująca problemy feminizmu i maskulizmu nie neguje różnic pomiędzy płciami. Zatem dążąc do zapewnienia obu płciom równych praw musimy wiedzieć co to jest samo równouprawnienie. Ze względu na różnice biologiczne i psychofizyczne pomiędzy kobietami a mężczyznami możemy zabiegać jedynie o równe prawa obu płci, o burzenie szkodliwych i mylnych stereotypów, o możliwość pełnienia przez obie płcie dowolnych ról w społeczeństwie i rodzinie i niezamykanie kogoś w utartych, wąskich schematach. Jest mi przykro, że być może nawet większość feminizmu to w rzeczywistości pseudofeminizm i parodia walki o prawa kobiet. Maskulizm nie jest jeszcze bardzo rozpowszechniony, ale sądzę, że jeśli w porę nie weźmiemy skarg panów na poważnie będzie on miał bardzo dużo do zrobienia. Niektóre kraje starają się o realne równouprawnienie, na przykład Szwecja, gdzie powstał ośrodek dla zgwałconych mężczyzn lub gdzie ma miejsce zamienna opieka nad dzieckiem po rozwodzie (przez tydzień dziecko pozostaje pod opieką ojca i przez kolejny tydzień pod opieką matki i tak na zmianę). Niestety także w tym kraju mężczyźni w walce o swe prawa idą troszeczkę za daleko. Jest bowiem pomysł, aby wprowadzić prawo do prawnej aborcji dla mężczyzn, które przewiduje możliwość zrzeczenia się przez potencjalnego ojca potencjalnego dziecka wszelkich praw i obowiązków wobec potomka (w tym również obowiązek płacenia alimentów na dziecko, a odpowiednie dokumenty to poświadczające muszą być złożone do 18 tygodnia trwania ciąży jego partnerki (to górna granica wykonania aborcji na życzenie w tym kraju). Taki mężczyzna, który nie chce być ojcem w ten sposób oświadcza swej partnerce, że jeśli zdecyduje się na urodzenie dziecka nie będzie mogła liczyć na jego pomoc i ma ona czas na dokonanie ewentualnej aborcji. Ten pomysł nie przypadł mi do gustu, ponieważ, tak jak już napisałam wcześniej, nic nie poradzimy na to, że wczesny płód biologicznie należy do kobiety, a mężczyzna może jedynie zasugerować rozwiązanie problemu trudnej ciąży, pomagać, wspierać, zachęcać, ale nie stawiać jej w sytuacji trudniejszej niż już zaistniały kłopot. Osobiście uważam, że ze względu na problem nieetyczności zabiegu aborcyjnego wszelkie wątpliwości w kwestii przerwania lub kontynuacji ciąży jakie pojawią się w związku lub rodzinie powinny być rozstrzygane na korzyść płodu. Aborcja będzie miała miejsce wtedy, gdy kobieta jest zdeterminowana i pewna swej decyzji, czyli również wtedy, gdy sytuacja jest krytyczna. Gdy się waha bądź prosi o pomoc partnera powinien on tak wykorzystać jej wątpliwości, aby nastawić ją na urodzenie dziecka. Mężczyzna powinien wspierać kobietę, zapewnić pomoc, również finansową dla niej i dla dziecka, angażować się w przebieg ciąży, porodu, połogu i wychowania młodego człowieka. Aborcja moim zdaniem, zarówno z decyzji kobiety jak i mężczyzny, nie powinna być tchórzliwą ucieczką przed odpowiedzialnością, choć tego już nie da się uregulować prawnie, ale liczę, że zasada ta utrwali się w mentalności mądrych ludzi. Obojętność partnera lub jego proaborcyjne nastawienie może spowodować, że kobieta podda się aborcji, której nie chce i której normalnie można było uniknąć. Osobiście uważam, że właśnie w tym punkcie, w kwestii aborcji jest najtrudniej pogodzić feminizm i maskulizm – na ile w przypadku już zaistniałej ciąży mężczyzna może decydować o swoim ojcostwie. Słyszałam nawet stwierdzenie, że nie jest absurdalne, gdyby mężczyzna wręcz domagał się aborcji w przypadku gwałtu na nim bądź kradzieży jego nasienia. Taka sytuacja, owszem, jest bardzo trudna. Uważam, że gwałcicielka czy złodziejka spermy powinna zostać ukarana, ale nie przymusową aborcją. W tych dwóch przypadkach oraz wtedy, gdy kobieta „łapie mężczyznę na dziecko” (na przykład kłamiąc, że stosuje antykoncepcję, podczas gdy współżyje z nim bez zabezpieczenia, chcąc specjalnie zajść w ciążę bez jego wiedzy i zgody) mężczyzna może jedynie zrzec się praw i obowiązków wobec dziecka i nie płacić alimentów (kobieta wiedziałaby jeszcze przed zapłodnieniem, że może nie uzyskać pomocy ze strony ojca dziecka, więc nie traktuję tego jako nakłanianie do aborcji). Kobieta nie powinna być zmuszana do aborcji nigdy, a takie zachowanie jest w świetle polskiego prawa uważane za przestępstwo. Ponad to uważam, że pomysł prawnej aborcji dla mężczyzn może zaszkodzić im samym. Prócz obowiązków (w tym zobligowania do płacenia alimentów na dziecko) taki mężczyzna zrzeka się również i praw do swego potomka i to wtedy, gdy jest to najłatwiejsze do zrobienia – kiedy potomek jeszcze nie istnieje. Gdy kobieta zdecyduje się usunąć ciążę zarówno ona jak i on nie będą mogli się rozmyślić w sprawie swych decyzji. Dziecka tak samo jak nie było tak i nie ma. Co jednak, gdy kobieta zdecyduje się urodzić, licząc na własne siły i pomoc państwa? Mężczyźnie łatwiej będzie się rozmyślić i zmienić zdanie wiedząc, że gdzieś tam jest jego dziecko i że fizycznie ma możliwość, aby je zobaczyć (taki problem istniałby także, gdyby mężczyzna nie wiedział czy doszło do aborcji czy matka jego dziecka zdecydowała się urodzić – wtedy jest 50% szans, że ów mężczyzna został ojcem, a doskwierać może mu sama niewiedza, jak dalej potoczyły się sprawy). Trudno jest nie chcieć dziecka, które już istnieje. Jednak mężczyzna nie będzie mógł zabiegać o prawa do swego dziecka, tak samo jak kobieta po usunięciu ciąży nie może się rozmyślić i chcieć odzyskać tę samą ciążę i urodzić te samo dziecko. Tutaj widać, że dla takiego mężczyzny na korzyść bardziej wychodzi dokonanie przez kobietę aborcji. Tylko, że to godzi w prawa kobiet. Mężczyzna nie posiadałby praw do dziecka. Trzeba jeszcze pamiętać, że już narodzone dziecko ma prawo do kontaktów z biologicznym ojcem. Mam nadzieję, że Szwecja nie wprowadzi takiego prawa, zwłaszcza gdy na taki kontrowersyjny pomysł wpadły kobiety z partii, która wysunęła także myśl o legalizacji kazirodztwa i nekrofilii za zgodą zmarłego, wyrażoną za jego życia. Oczywiście widać, że sam feminizm miejscami krzyżuje się z maskulizmem, maskulizm z feminizmem, a oba ruchy krzyżują się z walką na rzecz praw środowisk LGBTQA, gdyż kobieta powinna mieć prawo do ślubu z kobietą a mężczyzna powinien mieć prawo do ślubu z mężczyzną. Jestem zwolenniczką zdrowego, egalitarnego feminizmu genderowego i zdrowego, egalitarnego maskulizmu genderowego. Najogólniej wszystkich zachęcam do zabiegania o prawa człowieka i wszystkich żywych, świadomych i zdolnych do cierpienia istot oraz do aktywności na rzecz tolerancji, równości, wolności, powszechnego szacunku, wrażliwości na problemy społeczne i wartości humanistyczne.   

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [silverfox] *.dynamic-zab-07.vectranet.pl

    Cześć, bardzo trafny tekst!
    Czy mogłabyś mi powiedzieć, z jakich źródeł korzystałaś? Czy wpadłaś może na jakiś konkretny artykuł, czy to generalna wiedza z internetu?
    Pozdrawiam ciepło!

© Aktywny ateizm potrzebny od zaraz
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci